Zupełnym przypadkiem wziąłem udział w jednym z konkursów projektowych amerykańskiej agencji DARPA. Konsekwencje tego, czego się nauczyłem, są potężne. Zaczęło się zupełnie niewinnie. Kliknąłem w reklamę na FB, mam polubiony profil DARPA, więc pewnie dlatego reklama ich projektu do mnie trafiła. Chodziło o nowy projekt edukacyjny, nad którym obecnie pracuje DARPA. Szukali osób i firm, które mogłyby go dla nich zrealizować.
Warunkiem jest bycie obywatelem USA lub rezydentem amerykańskim, ja takowego nie posiadam, ale pomyślałem, że co mnie to obchodzi, pewnie nauczę się czegoś ciekawego.
To, czego się dowiedziałem, przerosło moje najśmielsze oczekiwania.
Otóż DARPA chce stworzyć projekt cywilny. Ramy projektu są zdefiniowane przez dwa elementy: jeden to potrzeba, a drugi to szansa.
Potrzeba została najlepiej zdefiniowana w dokumencie Światowego Forum Ekonomicznego: do 2025 r. około połowa wszystkich pracowników na całym świecie będzie wymagać przekwalifikowania, aby pozostać konkurencyjnymi na rynku pracy. Dzisiejsze gospodarki szybko się zmieniają, a do tego dochodzą przyspieszone zmiany wywołane przez sztuczną inteligencję. To gigantyczna potrzeba i gigantyczny rynek.
Drugim elementem jest szansa. Tą szansą są pierwsze działające SI (dowolna wersja ChatGPT). W ramach projektu Amerykanie opisali problem, który do tej pory nie został rozwiązany w ten sposób:
Najskuteczniejszą formą nauczania są korepetycje w obecności nauczyciela. Jest to jednak kosztowne rozwiązanie. Wykorzystanie AI w roli nauczyciela obniży koszty i skróci czas od powstania potrzeby do przygotowania pracowników do nowego zawodu.
Po tym wstępie napiszę wprost, co budują Amerykanie: budują firmę szkoleniową, która w ciągu kilku lat, wykorzystując AI, będzie w stanie przeszkolić nawet kilkaset milionów osób. Taka firma powstanie już od maja.
Ze spotkań odniosłem wrażenie, że inicjatorem projektu jest DARPA, a realizować go będzie firma cywilna. Nie do końca mam odpowiedź na pytanie, dlaczego to robią. Jedyne, co naturalnie przychodzi mi do głowy, to fakt, że problem, który próbują rozwiązać, jest po prostu gigantyczny, tak duży, że jest w stanie wstrząsnąć porządkiem społecznym w USA.
Ogromne zmiany, które już zachodzą, stworzą ogromne potrzeby, a to otwiera przed nami możliwość budowania nowych firm. Myślę, że jesteśmy na wczesnym etapie gorączki podobnej do ery dot-comów 20 lat temu. W krótkim czasie powstaną nowe firmy i ogromne aktywa.
W czym tkwi szansa? Ano w tym, że zazwyczaj “wszyscy inni” dowiadują się o takich projektach, gdy już wystartują i zdobędą dużą liczbę klientów. Tym razem, szczęśliwym zbiegiem okoliczności, wiemy o tym jeszcze zanim Amerykanie coś przygotują. To szansa na wykorzystanie naturalnej przewagi bycia pierwszym na rynku (na przykład w Polsce) – szansa, która jest marzeniem każdego założyciela firmy.